Podaj cenę nieruchomości:Wybierz rodzaj uprawnień do obiektu:Podaj prowizję agencji (3%):

Usługa za 1% :)))


 Wynagrodzenie pobierane przez pośredników w obrocie nieruchomościami niezmiennie budzi emocje 
wielu klientów, a przede wszystkim dziennikarzy, u których swego rodzaju zboczeniem zawodowym jest węszenie wszędzie spisków i przekrętów jako, że żywią się krwią i sensacją.

Oczywiście na cenzurowanym są ci pośrednicy, którzy ośmielają się brać wynagrodzenie 3% za swoją

usługę, natomiast pozytywnymi bohaterami ci, którzy pracują za 1%. Jednocześnie ci sami dziennikarze opisują, jacy to na rynku działają źli pośrednicy, którzy nie wiedzą co sprzedają, nie załatwiają dokumentów, wysyłają klientów samych i tylko wystawiają faktury do zapłaty. 

            W życiu tak już jest, że ciągle trzeba wybierać. Korzystanie z usług pośrednika nie jest obowiązkowe.     Ale jeżeli już ktoś się zdecyduje korzystać z usługi pośrednika, to znowu ma wybór: - iść do tego co pracuje za 1% (słyszałem już nawet, że niektórzy pobierają nawet 0,5%), albo do takiego, który pobiera 2,5-3,0%. 

             Cała ta sytuacja jest prosta jak konstrukcja cepa. Wszystko zależy od tego, co kto woli? 
Czy chce mieć dobrze, bezpiecznie, kompleksowo załatwioną sprawę sprzedaży lub nabycia nieruchomości, czy chce tanio zapłacić? Inaczej się nie da. Za solidną, profesjonalnie wykonaną pracę, należy się godziwe wynagrodzenie. Za darmo, ani dla idei nikt z nas nie pracuje. Z czegoś się musimy utrzymać my i nasze rodziny. 

             Obserwuję od 28 lat rynek nieruchomości i przeżyłem już wielu pośredników, którzy pracowali za 1%. Dawno już słuch o nich zaginął - umarli z głodu. Taka jest po prostu opłacalność tego zawodu. 
Podobne stawki za usługę pośrednictwa pobiera się na całym świecie. Ponad rok temu miałem okazję zapoznać się z pracą pośredników w USA. Tam również od transakcji pobiera się łącznie 5-6% tylko, że pobiera się w całości od sprzedającego. U nas niestety utrwalił się durny system podziału prowizji między sprzedającego i kupującego, co jest zdecydowanie złym rozwiązaniem. 
             Zależność wysokości wynagrodzenia od ilości pracy do wykonania, jest czymś normalnym 
i uczciwym. Oczekiwanie, że ktoś będzie dla nas pracował za nieopłacalne wynagrodzenie jest albo naiwnością, albo „szukaniem jelenia”. Ale to już wymierający gatunek. 

Znane jest powszechnie od lat przysłowie, że „..tanie mięso psi jedzą...”. 10-letniego „malucha” można kupić za 1 tys. zł, za 10-letnie BMW trzeba zapłacić 20-30 tys. zł i nikogo to nie dziwi, bo normalne jest, że za jakość się płaci. Jeżeli więc ktoś, żeby zaoszczędzić świadomie wybiera partacza lub oszusta, który za „nicnierobienie” pobiera 1%, a ryzykuje przy tym dorobek całego życia, albo perspektywę spłaty kredytu przez 30 lat, to oczywiście ma do tego prawo. Tylko niech później nie płacze jak się okaże, że został przerobiony na szaro. Naiwnych nie sieją - sami się rodzą.

 


» powrót